AKTUALIZACJA: NOWE ZDJĘCIA W GALERII: DEKORACJA SALI,HISTORIA

Wiersze druhny z OSP Kunów
Data: 18.07.2013
Autor: Jakub
Źródła: n/a
Ocena:

1.
'W ramionach strażaka'
Wchodzę w ogień
Płonące powietrze dusi oddech
W koło pełno dymu
A ja sama pośród tego wszystkiego
Błądze pomiędzy ogniem
W ręce wąż, prądownica
Idę
Tam ktoś na mnie czeka
Uwięziony
Woła o pomoc
A tylko my możemy mu pomóc
Czuję gorąc
Ogień płonie
Ciemno, duszno
A ja tam idę
Tam ktoś na mnie czeka
Na swojego wybawcę
Przedzieram się przez otchłań piekła
Nie myślę o sobie
Nie przejmuję się bólem
Chociaż serce pali
Jestem
Przy tobie
Jesteś bezpieczny
W ramionach strażaka

2. 'W płomieniach życia'
W płomieniach życia
Gdy noc zapada
On nie śpi
Czuwa
Czeka
Gdy głos syreny do pożaru woła
On biegnie
Strach
Niepokój
Adrenalina
To wszystko daje siłę do działania
Gdy walczy z płomieniami
Gdy walczy przeciw sobie
Nie myśli o swoim życiu
Interesuje go twoje
Ty tam czekasz na ujego ręce
A on idzie
Przedziera się przez płomienie
Paący ogień podpala jego duszę
Bo ty tam czekasz
Wołasz pomocy
Dym, iskry, krew
Tracisz przytomność
A on przy tobie
Wyciąga cię z tlącego się powietrza
Budzisz się i widzisz
Twarz Bohatera

3. 'On'
Ogniste ręce
Spokojna dusza
Oczy, które widziały wiele śmierci
Serce z kamienia
Ale delikatne i kochające
Ogromna wrażliwość
Wiele wiary w siebie
On też czasem ma chwile słabości
On też potrzebuje wsparcia
W śród płomieni i dymu wykonuje to co mu każe serce
Chroni ludzkie życie
Nie zważa na swoje
Chociaż ma tylko jedno
Walczy o dobro, miłość i szczęście
Daje wiarę tam, gdzie jej już dawno zabrakło
Co dzień modli się do swojego patrona o szczęśliwy powrót z każdej akcji
Obraz bohatera
Niezwykłego człowieka
Dla którego liczy się czas
Jeden cel
Życie jest jedno
życie strażaka również

4. 'Przyjaciel strażak'
Oddychaj
Spokojnie
Przecież jestem przy tobie
Śpij
Śnij
Przecież jestem przy tobie
Gotowy do akcji
W dzień czy w nocy
Chronię twoje życie
Jak anioł czuwam
Walka z czasem
Wyścig ze śmiercią
Trzy sygnały
Przyśpieszony puls
Biegnę bo czekasz
w śród płomieni i łez
Nie pozwolę ci odejść
Będę przy tobie
Choćbym miał zginąć
Tobie pomogę
Choćbym miał paść zmęczony
Będę przy tobie
Gdy skrzydła anioła spłoną żywym ogniem, ja nie umrę
Zostanę
Nieśmiertelna dusza
Będzie przy tobie
Już na zawsze
W delikatnym dotyku
Przyjaciela strażaka

5. 'Zwycięstwo'
Dzisiaj żyję
Jutro umieram
Dzisiaj czuwam
Nigdy nie przestaję
Dzisiaj czekam
Zawsze gotowy
W ciemności nocy
W blasku dnia
Tam gdzie łuna
Tam gdzie ognia pas
Tam ja
W pełnej gotowości
Bez przeszkody
Pomimo swoich lęków
Pomimo strachu i bólu
Wchodzę w piekło ognia
Poparzone serce
Zadymiony umysł
A ręce czarne
Ale czyste
Oczy przeszklone łzami
Szczęście?
Radość?
Kolejne zwycięstwo Anioła nad Diabłem

6. 'Bohater'
Kim on jest?
Gdzie jest, gdy potrzebna pomoc?
Co robi, gdy noc spokojna?
Jak cisza przed burzą
Wtedy, gdy najspokojniejszy wieje wiatr
On czuwa
Bo nie wiadomo kiedy zabrzmi syreny głos
Bo nie wiadomo kiedy zapłonie las
On sam nie wie, kiedy będzie musiał zostawić rodzinę i biec by ratować
Kim on jest?
Czy znasz jego imię?
Widzisz ten moment, gdy wybiega z domu i pędzi ku ratunkowi?
Czy wiesz co on czuje?
Sam dobrze znasz uczucie przerażenia
On to wie
On wie, co czuje czuje osoba w śród płomieni
On wie, że to właśnie jego pomoc jest ci potrzebna
Bo to on, gdy ty śpisz poświęca własne życie dla innych
Duch?
Anioł?
Twój bohater

7. 'Urodzeni by zwycieżać'
Gotowi by zwyciężać
Urodzeni by walczyć
W płomieniach życia idą tam skąd inni uciekają
Ale przed czym?
Przed śmiercią
Skąd ta pewność że oni nie zginą?
Kto przewidzi kiedy prawdziwy ogień życia wbije im się w serca?
Jedna rzecz
To ryzyko
Bo każdego dnia chce wrócić
Walczy
Dla kogo?
Dla ciebie
Byś mógł spokojnie spać

8. 'Strażacka dusza'
Gdy syrena woła
Gdy się coś pali
My gotowi
W drodze życia
Tego, które musimy uratować
Musimy być silni
By walczyć
Oto co najcienniejsze
Ale kto to jest?
Na początku cżłowiek
Istota żyjąca
Potem serce, to dzielne, walczące, kochające
Następnie duch, odporny na wszelkie zło
Na końcu dusza, ta która ma w sobie całą nadzieję, że ta walka będzie trwać

9. 'strażackie serce'
Lustro
Zwykłe
Szklane
A w nim odbicie
Tej, która kocha ludzi
Bo chce ich ratować
Gdy trzeba wejść w ogień
Gdy trzeba walczyć ze swoim sprzymierzeńcem
Nie liczy się wtedy czas
Boję się
Bo nie wiem co mnie czeka gdy dojadę na miejsce
Boję się. bo nie wiem czy wrócę
A jeśli wrócę to w pełni szczęśliwa że udało się pokonać to zło
A co będzie jeśli ogień mnie pochłonie?
Kto wtedy cię uratuje?
Za kim będziesz tęsknić?
A co ja zrobię?
W otchałni nieba będę patrzeć z góry
Będę chronić tych którzy ratują życie
Już beze mnie...
W lustrze widzę swoje odbicie
Obraz dziewczyny
Delikatnej, bezbronnej
A jednak silnej i pełnej wiary
Bo Strażackie serce nigdy nie umiera

10. 'wiatr'
Zatrzymaj na chwilę wiatr
Nie pozwól mu uciec
By nie gonił ognia
By nie wiał tam, gdzie pożar w polu
Bo oni tam są
Walczą z płomieniami
Walka nierówna
Kropla krwi spada na ziemię z poranionych dłoni
Ale idzie
Pomimo trudu
A wiatr, w śród ognia bawi się z ich duszą
Tą, która chce walczyć
Determinacja
Odwaga
Czystość serca
A ten wiatr, ten spokojny obserwuje całą walkę
Jak dziecko się bawi
Błądzi pomiędzy tymi, którzy oddają za nas życie
Huragan rozpętał się na froncie pożaru
Płomienie, zamiast gasnąć i zniknąć tworzą postać potwora
Tego zła, które bucha żarem każdego dnia
Tego smutku, który jest gdy umiera człowiek
A wiatr?
Na początku obojętny
A teraz?
Na przeciw ogniowi
Wraz z rycerzem
Ryczerzem Floriana

11. 'Siła strażackiej pasji'
Od dziecka w szeregach
Z tymi, którzy są
Mała dziewczynka patrzy z podziwem na bohaterów
Marzy, by kiedyś stać tak z nimi
Tak mało lat a tak wiele marzeń
Jeden cel
By im pomóc
Tam, gdzie w polu płomień niszczy
Tak ona chce
I będzie kiedyś
W śród kolegów
Sama
Delikatna
Ale silna
Bo w sercu rodzi się siła strażaka
Umysł oczyszczony
Pomimo trudu i bólu
Ona się nie podda
Będzie bronić duszy
Gdy tylko dorośnie
Gdy dosięgnie gwiazd
Na zawsze odda się w ręce Floriana
I stanie do walki
O dobro przeciw złu
Bo na końcu dobro zawsze zwycięży
A ogień zgaśnie
Jak ostatnia zapałka
Jak ta nadzieja, o którą Oni walczą
Bo jest sens
Jest moc
I jest serce
To najważniejsze
Które kocha
Które nigdy nie umrze

12. 'Sekundy'
Budzę się rano
spokojna
Wyciszona
Zaczynam dzień normalnie
Ale czuwam
Bo nie wiem kiedy syrena zawyje
Zajmuję się swoimi sprawami
Ale czuwam
Wychodzę na dwór
Słońce delikatnie dotyka mojej skóry
Mijam wielu ludzi
Tych zwykłych, którzy codziennie robią to samo
Widzę też kolegów
Tych, z którymi tworzymy strażacką drużynę
Zaufanie
Przyjaźń
Wzajemna pomoc
W ich oczach widzę niepokój
Czują, że stanie się coś złego
Piękny, gorący dzień
Jak cisza przed burzą
Nagle błysk
Uderzenie pioruna
Głos syreny wzywa na ratunek
Spojżenie na siebie
Szybkie
Konkretne
Wiemy co mamy robić
Bieg
W kilka sekund przez miasto biegniemy niczym huragan
Po minucie jesteśmy gotowi
W wozie bojowym gnamy w ogień
Nie wiem czy dam radę
Nie wiem czy nie polegnę na polu bitwy
Ale wiem, że im ufam
Że nigdy mnie nie zostawią
Strażacka więź
Strażackie zaufanie
Strażacka rodzina

13. 'podziękowanie'
Podziękuj mu
Bo walczy o Ciebie
Podziękuj mu
Bo walczy o siebie
Podziękuj mu, chociaż tyle
Doceń szczęście
Doceń tą nadzieję
Którą Ci daje
Gdy Ty już na dnie
A on się nie poddaje
I Ty masz siłę
Masz wiarę
Bo wiesz, że gdy potrzeba
Gdy ogień wzywa
On nie czeka
Ze strachem w oczach
Ale miłością w sercu
Ratuję Cię z końca
Odbiera śmierci z rąk
Tak blisko ma do nieba
A jednak woli zostać
Przy Tobie
Na zawsze
W delikatnych ramionach
Silnego strażaka

14. 'Czuwam'
Czasem tak ciężko nam uwierzyć
Czasem tak trudno nam docenić
Czasem nie łatwo nam spojrzeć
Na tych ludzi
Na ich ręce
Na ich czyste serce
Na ich marzenia
I cele
Gdy ty już dawno zapomniałeś
Gdy ty już dawno nie widzisz
On patrzy
Czuwa
Czeka
Oko sokoła
Wpatrzony w dal
On cię widzi
Gdy bawiłeś się nieświadomie
Jak małe dziecko poznawałeś płomień
A on już od dawna w ogniu i krwi
Boi się
O ciebie
Bo nie wie czy nie wezwiesz go
W dzień czy w nocy
Napewno tam będzie
A ty bądź spokojny
I śpij
Swoim snem

15. 'sen'
-Cześć mała, chodź, pokażę ci ogień
-Ogień? Ale on może nas poparzyć, nie boisz się?
-Boję się jak każdy, ale razem damy radę
-Ale jak?
-Po prostu....śpij...
W uśpionym sercu
Gdzieś głęboko
Sen tworzy pożar
Ten, który rozpala jej wewnętrzne ja
Odbiera całą siłę
Nadzieję zabrał już dawno
Ona śpi
Wpuściła go w swoje marzenia
Widziała obraz walki ze złem
Atak
Obrona
Natarcie
Niespokojna walczyła z koszmarem
Był przy niej
Walczył o jej duszę
Siła
Odwaga
Strach
Koszmar senny zamienił się w bajkę
W tą, w której jego bohaterski czyn został doceniony
A ten sen trwa
W realnym życiu tak ciężko nam docenić
Tych, którzy ryzykując własne życie bronią naszego...

16. 'Tchnienie życia'
Jutra nie będzie
A my już dzisiaj
W płonącym budynku
Przedzieramy się do ciebie
Ty we krwi
We łzach
Czekasz na nas
A my w drodze
Chociaż Cię nie znamy
A Ty nas znasz
Wiesz że gdy noc my czuwamy
Wiesz że pomimo strachu
Pomimo trudu
Pomimo łez
Nie zostawimy cię
Uśniesz
W naszych rękach
W bezpiecznym tchnieniu życia
Już dzisiaj
Bo jutra nie będzie
Liczy się ten moment i ta chwila
Bo w kilka sekund może nas już nie być

17. 'Chwała bohaterom'
Chwała bohaterom!
Tym którzy są
Chwała bohaterom!
Tym którzy odeszli
Bo są by walczyć
A odeszli by czuwać
Z płomieniami życia
Nad nocą i dniem
Życie nadal trwać będzie
Pod ich czujną opieką
Bo dobrze znają ognia żar
Bo dobrze wiedzą jak smakuje krew
I pomimo własnego strachu
Nie poddają się
Powołani przez Boga
Wybrani przez nas
Chwała bohaterom!
Bo Strażakiem się jest
A nie bywa

18. 'Wieczna służba'
Zostań
Nie odchodź
Potrzebuję cię
Nie zostawiaj mnie
Nie poradzę sobie sama
Bez twojego dotyku
Bez czułego oddechu
Bez bezpieczeństwa
Ktore dawałeś mi
Widziałam cię
Gdy pędziłeś ku syrenie
Widziałam cię
Gdy walczyłeś z płomieniami
Czuwałam
I modliłam się
Byś wrócił do mnie
Bym cię miała
A ty odszedłeś
Na wieczną służbę
Ile smutku dał brak ciebie
Ile łez wypłakałam
Ile wspomnień tych pięknych
Które na zawsze zostaną w sercu
Spalone w tym żarze które mi cię odebrało
Czemu Bóg zabrał mi ciebie?
Czy strażacy są tam potrzebni?
A ja zostałam
I będę walczyć
Z sercem jego
I duszą nad sobą
Bo czuwa nad moim życiem
Pomimo że go nie ma
Ale istanieje
W mojej pamięci
U w pamięci tych, których życia uratował
Bo pomimo że go brak
Nadal tu jest
Spełnia swój cel
By chronić mnie

19. 'Modlitwa'
Anioły świata
Matki dobrych snów
Opiekujcie się mną
Dawajcie siłę
Dawajcie odwagę
Bym mógł ratować
Bym mógł pomagać
Tym, którzy potrzebują
Tym, którzy pragną
Tym, którzy chcą być
Bo oni chcą żyć
Niech mi tarczą będzie woda
A mieczem prądownica
Chrońcie, bym z płomieni wyszedł cało
Niech wspólna więź i strażacka brać będzie murem
Tym, który chroni nas przed złem
Dajcie mi czujność, bym z daleka wypatrzył płomienie
Dajcie prędkość, bym na czas zdążył do strażnicy
Dajcie rozum, bym nigdy nie zawiódł bliźnich i skutecznie zgasił płomienie
Dajcie odwagę, by serce nigdy nie zawiodło
Bądźcie przy mnie gdy będę opadał z sił
Zabierzcie tam, gdzie służba nadal będzie trwać

20. Gdy mały był
I rosnąć chciał
Małe wielkie marzenie miał
Chciał gasić pożary
I wracać w koszary
Nie straszna mu była mgła
Chociaż lat było mało
Jego życie nie zwalniało
Patrzył na ojca jak jedzie do akcji
Widział w tym sens
A w życiu strażackim mnóstwo atrakcji
Chciał mundur nosić
Buty i hełm
Pomimo że mało lat, już w nim był
Od dziecka wychowany w strażackiej braci
Wiele zyskuje
Nic nie traci
Nie bał się ognia
Nie bał się łez
Gdy trzeba było węże rozwijał
Pomagał strażakom w ich pięknej pracy
Nocami czekał na ojca
Modlił się by wrócił każdej nocy
Bo nie wiadomo co przyniesie żar
Jego serce choć tak małe
Wielką siłę w sobie ma
I gdy tylko dorośnie z ogniem radę sobie da
Będzie się bał
I łzy będą też
Ale pamiętaj!
Wysoko mierz!
I wierz w swe siły
Mimo kilku lat
Bo to strażackie piękne życie, jesteś tego wart!

21. Widzę go gdy syrena wyje
Widzę go bo on tym żyje
Widzę to, co kocha i robi
Chociaż życie nieustannie go goni
On się nie zatrzyma
Będzie gnał w prost przed siebie
Tak wielu z nich jest już w niebie
Tak wielu oddało życie za nas
Bo to nasz bohater
Gdy ciężko mu i pot spływa z czoła
On się nie podda, mimo że nie zdoła
Stawia własne życie niżej twojego
Więc doceń go, drogi kolego
Bo nie wiesz kiedy i w jakim momencie
Przyjdzie ci go zawołać
A on przybędzie
On też się boi
On też w nocy płacze
Bo życie ratując z odwagą w ogień skacze
I choć sam nie wie czy mu się to uda
Ma siłę i wiarę we własne siły
Gdy musi użyć wody, piany, piły
Będzie walczył
Bo wie, że ta walka ma sens

22. Byłam wtedy sama
Opuszczona, zapomniana
W środku morza łez
W strasznym domu gdzieś
On płonął gorącym żarem
Każda pomoc była by wtedy darem
Siedziałam po środku pokoju
Pragnęłam ratunku, pragnęłam spokoju
Ściany płonęły, dach się zapadał
Dusiłam się, tyle dymu dawał
Traciłam nadzieję, ale wołałam pomocy
Żałowałam, że byłam w tym domu tej przeklętej nocy
Modliłam się, by ktoś przy mnie był
Całą energię odbierał mi pył
Widziałam coraz mniej, osuwałam się na ziemię
Czułam jak uchodziło całe życia brzemię
Ostatkami sił słyszę coś z oddali
Jak mógł ktoś tu wejść? Przecież wszystko się pali
Nagle czuję dotyk rąk, delikatnych i silnych
W końcu opuszczam ten dom, widzę ludzi innych
Na pół przytomna widzę jego twarz
Mówię mu po cichu : tyle siły masz
Bohater wyniósł mnie z ognia
Ja wiem, że on to robi w nocy i do dnia
Ratuje ludzkie życie nie patrząc na swoje
Tej przeklętej nocy uratował też moje
Jestem z nim całym sercem bo wiem, że poświęca dużo
Dziękuję mu symboliczną różą
To i tak za mało by wyrazić to co czuję
Wszystkim strażakom wielkie dziękuję!

23. Byłem kiedyś strażakiem
Chroniłem ludzkie życie
Pilnowałem palącego się zła
Ludzka wdzięczność była mi nagrodą
Uratowane dusze motywacją
A swoje serce siłą
Odszedłem na wieczną służbę
Już mnie nie ma tam na ziemi
Już nie pędzę wozem ku ogniowi
Już nie ma dźwięku syren wołających pomocy
Mundur, który chronił moje ciało dostał zasłużony odpoczynek
Koledzy strażacy dalej walczą z płomieniami
Rodzina wspomina tego, który poświęcił swoje życie bliźniemu
Obserwuję wszystko z nieba
Jak dobry duch pilnuję by zło nigdy nie wygrało
Mnie już tam nie ma
Ale jestem tutaj
W miejscu, gdzie służba nigdy się nie kończy

24. Wóz strażacki do akcji jedzie
Strażaków wiezie pięciu
Wszyscy zwracają na nich uwagę
Odwagę mają w sercu
Ludzie nie mają w sobie pasji, nie wiedzą co to życia trud
Nadzieję w nich podrzymuje strażacki ciepły ród
Gdy trzeba rozciąć samochód, kota z drzewa znieść
Słychać ich w oddali, jadą pomoc nieść
Bo sens w tym jest gdy ocaleje ludzkie życie
Ty już na dnie, a oni na szczycie
Boisz się, gdy widzisz ogień bo nie wiesz co Cię czeka
Strażak poświęca życie, nigdy z tym nie zwleka
Zło w czystej pstaci pod osłoną nieba
Walczy z płomieniami gdy tylko trzeba
Serce poranione ale duma cała
Ta radość w oczach gdy dusza ocalała
Prawdziwy bohater, realne zagrożenie
Być nim, pomagać mu, to moje największe marzenie
Będę go wspierać bo tylko tyle mogę
Oddam mu pokłon gdy pojedzie w drogę

25. Płomyczku mój, ty będziesz się tlił.
Będziesz niszczył i zabijał
-Mamo, a strażacy? Oni mnie pokonają
-Bądź silny, jesteś żywiołem
W gorącej walce na polu bitwy oni:
-Ogień, ten który pali i odbiera nadzieję
-Strażak, który się nie podda i będzie bronił życia
Gorący żar uderzył prosto w człowieka
Ogień płonie a strażak nie czeka
Szybka reakcja
Ocena sytuacji
Prąd zimnej wody uderzył w płonącego przeciwnika
Ogień zgasł
Ale się tli
Jak dziecko które zobaczyło potwora we śnie
Tak on wycofał się
Ale nie podda się tak łatwo
Wraca z podwójną siłą
Jednak przeciwnik silniejszy
Nie odda białej flagi
Szybkie natarcie
Atak pianowy
W kilka minut mały płomyczek zgasł
Nie ma szans na powrót
On do tego nie dopuści

26.Usnąłem spokojnie
Nie myśląc o niczym
Chociaż w świadomości czuwałem
Noc czysta
Bez burz
Pioruny nie dawały sygnału
Rodzina w sennym świecie
Wiedzą że gdy syrena zawyję zostawię ich
Myślami przy akcji ale sercem z nimi
Tak spokojna noc bywa najgorsza
Ja śpię
Nagle alarm
Potężny głos syreny wybudził mnie ze snu
Spojżałem w okno
Łuna za górą oświetlała niebo
Wybiegłem z domu
Nogi pełne sił gnają ku remizie
Na miejscu koledzy gotowi do drogi
Sygnały budzą ludzi
Oni patrzą jak jedziemy
Na miejscu szybkie tempo
Adreanalina i stres
To życie, tak cenne i tego warte jest
Dom palący
A tam rodzina
Małe dziecko płacze
Poparzone ręcę
Twarz cała w popiole
Tam zostali jego bliscy
Tam w ogniu
A dziecko samo
Wchodzę w ten dym
Szukam rodziny
Widzę dwa ciała
Oddychają?
Tak!
Koledzy je wynoszą
Akcja ratunkowa
A dziecko płacze
Przytulam je i uspokajam
Rodzice żyją
Czuć ich oddech
Pożar ugaszony
Ludzkie życie uratowane
A sumienie spełnione
Bo kolejna akcja zakończyła się sukcesem

27. Kiedyś go widziałam
Był mi zupełnie obcy
Miajałam strażnicę obojętnie
Gdzieś słyszałam syrenę
Paliły się łąki
Oni gnali prosto
Jako dziecko widząc czerwone wozy marzyłam by tak jeździć
A potem zapomniałam
Już nie było ich w moim świecie
Każdy ma w życiu chwile słabości
Każdy odnajduje swój cel
Ja odnalazłam w sobie sens
Powróciłam do lat dziecka
Tego, które widząc strażakom cieszy się
Teraz ratuję ludzi
Bronię życia
Mam też swoje
To które poświęcam ludziom
Pomimo tego, że jestem dziewczyną
Gaszę pożary z równymi sobie kolegami
Mam w nich wsparcie
Ten jeden cel
Każdy ma jedno życie
Wyjątków nie ma

28. W czystym sumieniu
W najgłębszych snach
Tam, gdzie kończy się jawa
Zobaczyłam go

Był inny
Zupełnie odmieniony
Delikatny czar dobra okrywał jego ciało
Umysł pełen nadziei

Patrzyłam się długo
Traciłam poczucie czasu
Granice między jawa a snem całkowicie tracił sens
Widziałam tylko jego

Z tym oczu płynęła odwaga
Pewność siebie biła mu z ust
Ręce poranione, zakrwawione
Krople krwi spływały po ciele

Byłam jak zaczarowana
W transie tego snu
Oczy nie mogły zapomnieć
Widoku strażaka

29. Anioły świata
Matki dobrych snów
Opiekujcie się mną
Dawajcie siłę
Dawajcie odwagę
Bym mógł ratować
Bym mógł pomagać
Tym, którzy potrzebują
Tym, którzy pragną
Tym, którzy chcą być
Bo oni chcą żyć
Niech mi tarczą będzie woda
A mieczem prądownica
Chrońcie, bym z płomieni wyszedł cało
Niech wspólna więź i strażacka brać będzie murem
Tym, który chroni nas przed złem
Dajcie mi czujność, bym z daleka wypatrzył płomienie
Dajcie prędkość, bym na czas zdążył do strażnicy
Dajcie rozum, bym nigdy nie zawiódł bliźnich i skutecznie zgasił płomienie
Dajcie odwagę, by serce nigdy nie zawiodło
Bądźcie przy mnie gdy będę opadał z sił
Zabierzcie tam, gdzie służba nadal będzie trwać

30. Byłam wtedy sama
Opuszczona, zapomniana
W środku morza łez
W opuszczonym domu gdzieś
On płonął gorącym żarem
Każda pomoc była bywtedy darem
Siedziałam po środku pokoju
Pragnełam ratunku, pragnęłam spokoju
Ściany płonęły, dach się zapadał
Dusiłam się, tyle dymu dawał
Traciłam nadzieję, ale wołałam pomocy
Żałowałam, że byłam w tym domu tej przeklętej nocy
Modliłam się, by ktoś przy mnie był
Całą energię odbierał mi pył
Widziałam coraz mniej, osuwałam się na ziemię
Czułam jak uchodziło całe życia brzemię
Ostatkami sił słyszę coś z oddali
Jak mógł ktoś tu wejść, przecież wszystko się pali
Naglę czuję dotyk rąk, delikatnych i silnych
W końcu opuszczam ten dom, widzę ludzi innych
Na pół przytomna, widzę jego twarz
Mówię mu po cichu: tyle siły masz
Bohater wyniósł mnie z ognia
Ja wiem, że on to robi w nocy i do dnia
Ratuje ludzkie życie, nie patrząc na swoje
Tej przeklętej nocy uratował też moje
Jestem z nim całym sercem, bo wiem że poświęca dużo
Dziękuję mu symboliczną różą
To i tak za mało by wyrazić to co czuję
Wszystkim strażakom Wielkie Dziękuję

31. Byłem kiedyś strażakiem
Chroniłem ludzkie życie
Pilnowałem palącego się zła
Ludzka wdzięczność była mi nagrodą
Uratowane dusze motywacją
A swoje serce siłą
Odszedłem na wieczną służbę
Już mnie nie ma tam na ziemi
Już nie pędzę wozem ku ogniowi
Już nie ma dźwięku syren wołających pomocy
Mundur, który chronił moje ciało dostał zasłużony odpoczynek
Koledzy strażacy dalej walczą z płomieniami
Rodzina wspomina tego, który poświęcił swoje życie bliźniemu
Obserwuję wszystko z nieba
Jak dobry duch pilnuję by zło nigdy nie wygrało
Mnie już tam nie ma
Ale jestem tutaj
W miejscu, gdzie służba nigdy się nie kończy

32. Wóz strażacki do akcji jedzie
Strażaków wiezie pięciu
Wszyscy zwracają na nich uwagę
Odwagę mają w sercu
Ludzie nie mają w sobie pasji, nie wiedzą co to życia trud
Nadzieję w nich podrzymuje strażacki ciepły ród
Gdy trzeba rozciąć samochód, kota z drzewa znieść
Słychać ich w oddali, jadą pomoc nieść
Bo sens w tym jest gdy ocaleje ludzkie życie
Ty już na dnie, a oni na szczycie
Boisz się, gdy widzisz ogień bo nie wiesz co Cię czeka
Strażak poświęca życie, nigdy z tym nie zwleka
Zło w czystej pstaci pod osłoną nieba
Walczy z płomieniami gdy tylko trzeba
Serce poranione ale duma cała
Ta radość w oczach gdy dusza ocalała
Prawdziwy bohater, realne zagrożenie
Być nim, pomagać mu, to moje największe marzenie
Będę go wspierać bo tylko tyle mogę
Oddam mu pokłon gdy pojedzie w drogę

33.-Płomyczku mój, ty będziesz się tlił.
Będziesz niszczył i zabijał
-Mamo, a strażacy? Oni mnie pokonają
-Bądź silny, jesteś żywiołem

W gorącej walce na polu bitwy oni:
-Ogień, ten który pali i odbiera nadzieję
-Strażak, który się nie podda i będzie bronił życia
Gorący żar uderzył prosto w człowieka
Ogień płonie a strażak nie czeka
Szybka reakcja
Ocena sytuacji
Prąd zimnej wody uderzył w płonącego przeciwnika
Ogień zgasł
Ale się tli
Jak dziecko które zobaczyło potwora we śnie
Tak on wycofał się
Ale nie podda się tak łatwo
Wraca z podwójną siłą
Jednak przeciwnik silniejszy
Nie odda białej flagi
Szybkie natarcie
Atak pianowy
W kilka minut mały płomyczek zgasł
Nie ma szans na powrót
On do tego nie dopuści

34. Usnąłem spokojnie
Nie myśląc o niczym
Chociaż w świadomości czuwałem
Noc czysta
Bez burz
Pioruny nie dawały sygnału
Rodzina w sennym świecie
Wiedzą że gdy syrena zawyję zostawię ich
Myślami przy akcji ale sercem z nimi
Tak spokojna noc bywa najgorsza
Ja śpię
Nagle alarm
Potężny głos syreny wybudził mnie ze snu
Spojżałem w okno
Łuna za górą oświetlała niebo
Wybiegłem z domu
Nogi pełne sił gnają ku remizie
Na miejscu koledzy gotowi do drogi
Sygnały budzą ludzi
Oni patrzą jak jedziemy
Na miejscu szybkie tempo
Adreanalina i stres
To życie, tak cenne i tego warte jest
Dom palący
A tam rodzina
Małe dziecko płacze
Poparzone ręcę
Twarz cała w popiole
Tam zostali jego bliscy
Tam w ogniu
A dziecko samo
Wchodzę w ten dym
Szukam rodziny
Widzę dwa ciała
Oddychają?
Tak!
Koledzy je wynoszą
Akcja ratunkowa
A dziecko płacze
Przytulam je i uspokajam
Rodzice żyją
Czuć ich oddech
Pożar ugaszony
Ludzkie życie uratowane
A sumienie spełnione
Bo kolejna akcja zakończyła się sukcesem

35. Kiedyś go widziałam
Był mi zupełnie obcy
Miajałam strażnicę obojętnie
Gdzieś słyszałam syrenę
Paliły się łąki
Oni gnali prosto
Jako dziecko widząc czerwone wozy marzyłam by tak jeździć
A potem zapomniałam
Już nie było ich w moim świecie
Każdy ma w życiu chwile słabości
Każdy odnajduje swój cel
Ja odnalazłam w sobie sens
Powróciłam do lat dziecka
Tego, które widząc strażakom cieszy się
Teraz ratuję ludzi
Bronię życia
Mam też swoje
To które poświęcam ludziom
Pomimo tego, że jestem dziewczyną
Gaszę pożary z równymi sobie kolegami
Mam w nich wsparcie
Ten jeden cel
Każdy ma jedno życie
Wyjątków nie ma

36 W czystym sumieniu
W najgłębszych snach
Tam, gdzie kończy się jawa
Zobaczyłam go

Był inny
Zupełnie odmieniony
Delikatny czar dobra okrywał jego ciało
Umysł pełen nadziei

Patrzyłam się długo
Traciłam poczucie czasu
Granice między jawa a snem całkowicie tracił sens
Widziałam tylko jego

Z tym oczu płynęła odwaga
Pewność siebie biła mu z ust
Ręce poranione, zakrwawione
Krople krwi spływały po ciele

Byłam jak zaczarowana
W transie tego snu
Oczy nie mogły zapomnieć
Widoku strażaka

37. Gdzieś w Polsce, na wielkopolskiej ziemi
Tam gdzie trawa się zieleni
Tam gdzie syrena głośno wyje
Strażacka rodzina w Rostarzewie żyje
Działają prężnie już dużo czasu
Gaszą trawy i pożary lasów
Są na każde pilne wezwanie
Dają radę z każdym zadaniem
Mają wóz piękny czerwony
Do każdej akcji zawsze gotowy
Młodzieżówkę pilnie szkolą
Chcą mieć drużynę co dzień gotową
Nagle alarm!
Wyje syrena!
Ćwiczenia trzeba przerwać
Do pożaru szybko wyjechać
Rusza zastęp na sygnałach i kogutach
Strażacy w mundurach i ciężkich butach
Na radiu mówią pożar trawy
Chłopaki się cieszą z dobrej zabawy
Po dojeździe wielkie zdziwienie
Rozczarowanie i zaskoczenie
Gdzieś tam lasu blisko
Zwykłe małe rozpalone ognisko
Czy to żarty, czy kawały ?
Ogień rozpalił chłopiec mały
Bardzo podoba mu się strażacki wóz
Wpadł na pomysł, zadzwoni po strażaków już
Śmieją się chłopaki z małego strażaka
Wzieli go do wozu i przewieźli chłopaka
Spełnione marzenie dziecięcego snu
Strażak po akcji, choć zmeczony nigdy nie zabraknie mu tchu
Poświęca siebie ratując życie
Nikogo nie zostawi na dnie, wszyscy będą na szczycie
Popatrz na niego gdy jedzie do akcji
Ta praca to cel i ma wiele dobrej pasji

38. Smok wawelski zamku strzeże
Chroni i pilnuje krakowskie wieże
Zieje ogniem, podpala trawy
Zwykły człowiek nie da mu rady
Prezydent myślał co by tu zrobić
Nie wiedział jak smoka dobić
Nagle ma pomysł, straż pożarną założyć
Zebrał chłopaków, dał im mundury
Zbudował remizę, dwie zjazdowe rury
Chłopacy szczęśliwi że idą w bój
Bo chcą ratować dobytek swój
Jadą do ognia, czy w nocy czy do dnia
Zły smok podpala wszystko
Spalił jeden dom malutką iskrą
Męczą się strażacy, smoka ganiają
Nagle na świetny pomysł wpadają
A może by tak smoka pianą potraktować
Wody, proszku ani śniegu wcale nie żałować
Pojechali strażacy pod wawelską górę
Dużo ludzi było, wszyscy patrzą na strażacką furę
Wyskakuje drużyna zwarta i gotowa
Na smoka-podpalacza akcja bojowa
Smok zdziwiony, nie wie co się dzieje
Z każdej strony woda się na niego leje
Osłabił ogień wewnątrz stwora
Zrobiła się jaszczurka z dużego potwora
Strażacy się cieszą, uratowali miasto
Prezydent w podzięce kupił tort, w kształcie beczkowozu ciasto
Działa prężnie straż w Krakowie
O wszystkich pożarach szybko się dowie
Są chętni do pracy, pomagają ludziom
Najgorszy pożar szybko ostudzą
Codzienna służba w pięknym celu
Strażaków Kraków ma bardzo wielu

39. Przyjacielu
Ty odszedłeś
Ale ja zostałem
Chronisz mnie w każdym momencie
Dajesz wiarę
Dajesz nadzieję
Podtrzymujesz to światełko
Widzę je gdy błądzę w śród płomieni
Na plecach butla
Na twarzy maska
W ręce prądownica
A w sercu pragnienie
Chcę wyjść cało
Chcę pomóc tym którzy na mnie czekają
Ale bądź przy mnie
Ostrzegaj
Nie pozwól by śmierć mnie zabrała
Ty wiesz jak Cię potrzebuję
Ty wiesz że gdy syrena wyje biegniemy ratować życie
Jesteś z nami
Czuwasz i ostrzegasz
By to zło nigdy nas nie zabiło
Są chwile słabości
Są chwile zwątpienia
Ale my mamy Ciebie
Mamy Przyjaciela

40. Antek strażakiem zostać chciał
Ogromną pasję i siłę w sobie miał
Uczył się pilnie rozwijać linię
Chciał być najlepszym strażakiem w gminie
Żona marzyła o mężu strażaku
Wolała żeby gasił pożary niż pracował w tartaku
Przecież to zawód tak uwielbiany
Przez wszystkich ludzi najbardziej doceniany
Ćwiczył Antek co dzień, kondycja być musiała
Dużo satysfakcji remiza mu dawała
Gdy słyszał syrenę biegł ile sił
Gdzieś ktoś na alarm w wielki dzwon mocno bił
Ruszył Antek wozem, gdzieś się pali las
Wybiegł z wozu, złapał węża i w trawę po pas
Męczy się biedny, wszystkie siły traci
Wie, że może liczyć na strażaków braci
Walka z płomieniami, to go kręciło
Chciał być w Jelczu nawet gdy się nie paliło
Żona szczęśliwa że Antek ochotnikiem
Gdy on jechał wozem, machała mu idąc chodnikiem
Czyścił chłopak sprzęt i dbał o swe wozy
Nie zważał na wiatry, burze i mrozy
Na każdej akcji zawsze był
Tym pięknym strażackim życiem już tylko żył
Swoją jednostkę reprezentował godnie
Gdyby nie jeden dzień gdy zgubił spodnie
Biega Antek, lata i wszystko wywraca
Nagle coś go tknęło, na pięcie się odwraca
Widzi spodnie czyste, koszarówka nowa
Za bycie strażakiem od komendanta nagroda
Został Antek rycerzem w posłudze Floriana
Ratować ludzkie życie, ta walka została mu powołana

41. Historia Antka strażaka dzielnego
uczy nas słuchać serca smiałego
Ono podpowie, nauczy, da wiarę
Pokaże jaką marzenie ma miarę
On walczy z płomeniami
Wojuje tłumicą wraz z kolegami
Dzielnie spełnia swój strażacki cel
Bo nie wie co go czeka na następny dzień
Nie wie ile siły będzie musiał stracić
Gdy będzie walczył wśród płomiennej braci
Żona jego dumna i bardzo go wspiera
Chociaż wie że wielu strażaków śmierć nam zabiera
Czasem pada z sił, tak jak każdy z nas
Zmęczenie wraz z oddaniem gdy pali się las
Nie chce żyć w cieniu, chce być doceniony
Ma swój sen i cel który będzie spełniony
Komendant dumny z Antka swojego
Nie raz go widział po akcji na szczęście całego
Strażak doceniony napewno zostanie
Za jego walkę i serca oddanie
Bierz z niego przykład bo ma to sens
W swoje marzenia i siłę zawsze mocno wierz!

Autorka ~Chyża


Aby ocenić ten artukuł musisz być zarejestrowany oraz zalogowany!



Zarejestruj się!
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Get the Flash Player to see this rotator.

OSP Chechło - KRS
0000028654



Przekaż swój 1%

Czytaj więcej...

Sponsorzy











Gmina
Dobroń

Aktualnosci
Poland 03.08: Wyjazdy 2015
Poland 03.08: Manewry 2015
Poland 15.07: 3-21/2015
Poland 10.01: 1,2/2015
Poland 04.11: Zakupy 2014
Poland 03.11: 76/2014
Poland 02.11: 75/2014
Poland 19.10: 74/2014
Poland 19.10: 73/2014
Poland 24.09: 69,70,71/2014

Ankieta
Podoba Ci się strona?

Tak
Nie


Pokaż ankiety

Statystyki
297 wizyt (dzisiaj)
640 wizyt (wczoraj)
12117 wizyt (miesiąc)
635473 wizyt łącznie
96363 zarejestrowanych użytkowników
2 użytkownicy online
51 gości online
Zobacz statystyki